TOP

Ekologia i jej ślepe ścieżki. Joga, homeopatia, mandala to nowy styl życia, czy okultyzm?

Na większości serwisów internetowych zajmujących się ekologią, można odnaleźć informacje, o tym, że homeopatia, joga, sypanie mandali, tybetańskie misy są znakomitym uzupełnieniem ekologicznego stylu życia, a dzięki korzystaniu z tych systemów mamy być nie tylko zdrowi ale i szczęśliwi. Wiele artykułów sugeruje również, że to właśnie one stanowią istotę ekologii.

 

Homeopatia, czyli leki które cię znają

Czy jest metoda leczenia, która jest zarówno naturalna, bezpieczna i niedroga, a przy tym skuteczna. Otóż według jednego z portali skierowanego do ekologicznych matek, taką metodą jest homeopatia. Dodatkowo, według tego serwisu, metoda ta może być stosowana przez kobiety w ciąży, kobiety karmiące piersią i małe dzieci lub we wszystkich stanach, gdzie mogą wystąpić działania uboczne lub toksyczne tradycyjnych leków. Czy troskliwa matka może więc wymarzyć sobie lepszą terapię niż właśnie homeopatia? Po wnikliwszym zbadaniu sprawy można mieć co do tego duże wątpliwości. Zacznijmy więc od genezy powstania tej metody.

Homeopatię zapoczątkował żyjący na przełomie wieków XVIII i XIX niemiecki lekarz S.F.Ch. Hahnemann, który był ściśle związany z systemami spirytystycznymi tak modnymi w tamtej epoce. Na ich podstawie wypracował tzw. system witalistyczny, który ma stanowić źródło homeopatii. W swojej najważniejszej pracy pt. „Organon der Heilkunst” miał napisać, że choroby, to „tylko duchowy, dynamiczny rozstrój życia”. Według niego podstawowym czynnikiem mającym wpływ na zdrowie człowieka jest tzw. „siła żywotna” (vis vitalis dynamis). Pisze o niej w następujący sposób: „(…)ożywiająca materialny organizm ludzki rządzi nim jako doskonały zwierzchnik. Utrzymuje ona odczuwanie i działalność wszystkich części żywego organizmu w harmonii, która zmusza do podziwu. Zamieszkujący organizm duch obdarzony rozumem może wtedy swobodnie używać tego zdrowia, żywego narzędzia do osiągnięcia wzniosłego celu ludzkiego istnienia”.

Jak działa sama homeopatia? Najlepiej oddać głos osobie która sam zawodowo zajmuje się nią. Otóż na wymienionym przeze mnie portalu dla ekologicznych matek, tak oto pani doktor-homeopata opisuje metodę którą się para: „Podstawowym elementem wytwarzania leków homeopatycznych jest tzw. proces dynamizacji, a nie wyłącznie proces rozcieńczania. Jest to proces poddawania substancji dynamicznym ruchom, przez określony czas, o określonej porze dnia, o określonej porze roku, z wykorzystaniem różnych rytmów przyrody. My wszyscy funkcjonujemy w określonych rytmach przyrody, rytmach kosmicznych, na wszystkich nas oddziałują układy planet układu słonecznego, fazy księżyca, i te zależności wykorzystuje się również w produkcji leków homeopatycznych. A zatem proces dynamizacji, ma na celu wyciągnięcie/ wysublimowanie pewnych sił dynamicznych, zawartych nie w substancji, ale w całej roślinie, z której ta substancja pochodzi. Siły te mają działać korzystnie, wzmacniająco na układ immunologiczny organizmu i na konkretne organy człowieka. Zatem nie samo rozcieńczanie, ale przede wszystkim dynamizacja, stanowi podstawowy element produkcji leków homeopatycznych i podstawowy warunek ich skutecznego działania.”

Czy nie brzmi to co najmniej tajemniczo? Opis ten przedstawiony, co tu dużo mówić, przez samego praktyka homeopatii przywodzi raczej na myśl obraz średniowiecznej wiedźmy przygotowującej swój czarodziejski wywar, a nie proces produkcyjny nowoczesnego medykamentu. Podobnie też uważa wiele środowisk lekarskich uznając tę metodę po prostu za nowoczesną formę szamanizmu.

Kolejny specjalista od homeopatii tak oto opisuje działanie „cudownego leku homeopatycznego” w następujący sposób „(…)tylko lekarstwo zna chorego, zna go ono lepiej niż lekarz, lepiej niż sam pacjent zna siebie (…)”

Inni praktycy homeopatii mówią nawet o polach energetycznych, które wytwarza lek homeopatyczny. Co ciekawe lekarstwo takie według nich może działać nawet bez zażywania go. Żeby było jeszcze ciekawiej leki te mają wpływać również na osoby z otoczenia osoby leczonej. Konkretnie działać ma kula energetyczna uzyskana z kapsułki homeopatycznej. Czy to jest ciągle medycyna, czy też może coś zupełnie innego?

Z tej perspektyw wypowiedź homeopaty J. Angerera o tym, że potrząsanie substancji leczniczej jest „świętym aktem”, „wyzwalaniem z więzów struktur ziemskich” już nie wzbudza zdziwienia. Z kolei inny homeopata dr Adolf Voegeli pisze, że działanie leków homeopatycznych „wyższych potencji” ma naturę duchową. Dodaje również, że najlepiej działanie to wyjaśnia hinduistyczna filozofia Sankhya, według której, człowiek posiada również ciało eteryczne ze specjalnym systemem przekazu energii. I tu zbliżamy się do systemów wschodnich , które podobnie jak homeopatia zagościły w naszej rzeczywistości, stając się jej nieodłączną częścią.

Joga, Mandala – gimnastyka i sztuka czy magia?

Dla większości Polaków joga to po prostu ciekawe ćwiczenia gimnastyczne mające na celu polepszenie sprawności fizycznej. Opowieści o duchowej stronie jogi są na ogół pomijane. Dla hinduistów joga to przede wszystkim duchowa droga do zbawienia. Czy jest więc możliwa taka dychotomia, gdzie dla Europejczyka coś może być tylko rozrywką, a dla Azjaty drogą do zbawienia duszy? Czy joga ograniczająca się tylko do gimnastyki może mieć również nieznany nam wymiar duchowy? Warto w związku z tym pytaniem zapoznać się ze świadectwem O. Jacques Verlinde, który sam był wieloletnim praktykiem tego systemu. Tak oto opisuje praktykowanie Jogi:

„Wszystkie postawy jogi zmierzają do odblokowania tzw. energii kosmicznej, od której jesteśmy rzekomo uzależnieni, a która ma się znajdować u podstawy kręgosłupa. Jest to tzw. kundalini. Energia ta ma wzrastać w kanałach energetycznych – idą i pingala – znajdujących się po obu stronach kręgosłupa i krzyżujących sie miedzy sobą. Te dwa kanały energetyczne wychodzą przez otwory nosowe. Skrzyżowanie kanałów energetycznych to tzw. czakry. Kiedy odblokowuje się stopniowo te energie przez określone układy ciała, wzrasta ona i otwierają się kolejne czakramy.

Szokująca jest jednak dopiero jego relacja z rozmowy ze spotkanym w Indiach guru:

„(…) z naciskiem zwracam uwagę, aby odpowiednio wcześnie ostrzegać, że wszelkie ćwiczenia jogi – jakkolwiek niewinnie by wyglądały – maja na celu jedno i tylko jedno: odblokować kundalini, aby zaczęło „iść w gorę”. Rozmawiając o tym z pewnym guru w Indiach, zapytałem go: „Co sadzicie o jodze praktykowanej na Zachodzie, niby w celu odprężenia się?” Zaczął się śmiać i powiedział: „Niech ćwiczą. Kundalini odblokuje sie, nawet gdyby wszystko robili tylko dla zrelaksowania się.” W jego przekonaniu odblokowanie się kundalini uchodzi oczywiście za coś dobrego. Skutek wiec pojawi się. Będzie trwały. Może podejście będzie dłuższe, ale skutek pozostanie”.

Nie mniej tajemnicze wydaje się sypanie mandali, które jest ostatnio w Polsce jest promowane jako performance, czyli taka bardziej otwarta forma sztuki. Jednym z popularyzatorów mandali jest prezes jednej z największych organizacji ekologicznych w Polsce, który swoją mandalą uwiecznia wiele imprez ekologicznych na terenie całego kraju. Zajęcia z tworzenia mandali trafiły również do polskich szkół promowane jako znakomite ćwiczenie plastyczne. Polecana jest tam przez propagatorów jako metoda pobudzająca i rozwijająca twórcze myślenie, które jest podstawą kreatywnej edukacji, a samo tworzenie mandali według jej propagatorów to znakomity sposób na odprężenie i wyciszenie dla dzieci w przedszkolu oraz w szkole.

Czym jest więc owa mandala? Na jednym z serwisów poświęconych wyłącznie ezoteryce możemy przeczytać taką informację odnoście mandali: „Sypanie mandali jest nie tylko przeżyciem duchowym, ale także bardzo ciekawym wydarzeniem artystycznym.”
Tak więc wedle propagatorów jest to przede wszystkim przeżycie duchowe, które może być również wydarzeniem artystycznym.

Dalej czytamy: „Osoba, która tworzy mandalę powinna mieć trzy motywy jej wykonania: płynąca z serca potrzebę wykonania mandali, radość i szczęście z wykonywanej pracy, przekonanie i świadomość, że się pracuje nad czymś ważnym, nad rzeczą, która przynosi pożytek wielu ludziom.”

Według innego źródła poruszającego kwestie mandali w podręczniku szamanizmu przedstawiana jest ona, jako technika szamańska, która nie wymaga środków halucynogennych. Dalej czytamy: „Kontemplacja mandali ma charakter inicjacyjny, bowiem jej celem ma być wewnętrzne wyzwolenie; mandaliczne katharsis, odkrycie prawdy o swojej kosmicznej naturze (w języku parapsychologii mandala często nazywana jest także psycho-kosmogramem). Stanowi zagrożenie duchowe dla duchowości chrześcijańskiej poprzez ubóstwienie wyobraźni, synkretyzm religijny, propagandę innych duchowości, a także wiarę w jej moc sprawczą. Fakt ten potwierdza wykorzystanie technik mandali w innych metodach o charakterze okultystycznym czy spirytystycznym jak Reiki czy Kinezjologia Edukacyjna.”

Ślepa ścieżka ekologii?

Czym więc są rewelacyjne metody leczenia, ćwiczeń, uprawiania sztuki skoro nie są tak naprawdę; ani gałęzią medycyny ani dyscypliną sportu, ani nawet sztuki. Szkopuł tkwi w tym, że nie mogą nimi być, bo są to po prostu formy duchowości. Źródłem tych systemów są wierzenia religijne wschodu (buddyzm, hinduizm) oraz ludów prymitywnych (szamanizm), jak również okultyzm.

Systemy te nie przystają do nauki badającej powiązania między organizmami żywymi, a środowiskiem czyli ekologią. Są one dalekie nie tylko od naszej nauki, kultury, ale również od naszego systemu wartości. Mało tego. One po prostu krok po kroku burzą podstawy naszej cywilizacji. Pochodzą na ogół z Dalekiego Wschodu lub kultur prehistorycznych. Tak więc z racji na zupełnie obcy nam kontekst, w jakim powstawały często ich prawdziwy cel jest również ukryty nawet przed osobami je praktykującymi. Ta właśnie obcość i brak zakorzenienia powoduje jeszcze większe zamieszanie wśród osób praktykujących te „cudowne metody” i jeszcze większe zagubienie. Kolejna sprawa to niemożliwość weryfikacji tych metod za pomocą dostępnych nam narzędzi.

Wszelka hierarchia oraz logika w ich przypadku już nie mają racji bytu. W takim świecie pomieszania pojęć i wartości, w którym prym wiodą nieokreślone energie i moce, zarówno prawa fizyki jak i logika stanowiące o naszym zdrowym rozsądku tracą sens. Czy w świecie, gdzie każdy bez uniwersyteckiego dyplomu może być jednocześnie lekarzem, kapłanem i nauczycielem, a każda myśl nawet ta najbardziej nieracjonalna staje się nauką możemy się czuć bezpieczni?

Problem tkwi tu również w braku elementarnej wiedzy w naszym społeczeństwie, o tym, czym są wymienione systemy przez co, tak na prawdę osoby podejmują się korzystania z nich bez pełnej woli. Bo nie ma aktu wolnej woli bez pełnej wiedzy o konsekwencjach wynikających z czynu. Jeżeli przed człowiekiem zakryty jest cel jego wyboru to ma miejsce po prostu manipulacja. Dlatego zanim ktoś zechce uprawiać jogę czy też leczyć się w sposób homeopatyczny, lub też kontemplować sypanie mandali powinien najpierw zapoznać się nie tylko z ich genezą, ale przede wszystkim z ich prawdziwym celem.

Andrzej Lachowski

Artykuł pochodzi z serwisu ekologia.pl

Kategorie: NaukaPrzyrodaŚwiat